Nowy e-book i audiobook już dostępny!

“Siła Umysłu” to e-book stworzony przy współpracy z prawdziwymi weteranami sił specjalnych, którzy przeszli przez najbardziej wymagające szkolenia i misje. Dostępny jest również w formie audiobooka.

Poznaj tajemnice wytrzymałości mentalnej elitarnych jednostek sił specjalnych i dowiedz się, jak zastosować je w swoim życiu!

6 LEKCJI po rozmowie z BORYSEM MAŃKOWSKIM

Nie chodzi o walkę. Chodzi o życie. Czego nauczyła mnie rozmowa z Borysem Mańkowskim

Są rozmowy, które po prostu się odbywa.
I są rozmowy, po których człowiek jeszcze długo siedzi w ciszy.

Tak było po moim spotkaniu z Borysem Mańkowskim.

Wiele osób kojarzy go przede wszystkim ze sportem. Z walką. Z charakterem zawodnika. Z pasem, presją, występami, wynikiem. Ale mnie w tej rozmowie najmocniej nie uderzył sport. Uderzył mnie człowiek. To, jak mówił o intuicji. O sensie. O procesie. O tym, że można dojść bardzo wysoko i jednocześnie zrozumieć, że sama wygrana nie daje jeszcze spełnienia. Uderzyło mnie też to, jak wyraźnie oddziela profesję od człowieczeństwa. Że możesz być mistrzem, możesz być znany, możesz być podziwiany, a i tak najważniejsze pozostaje to, jakim jesteś człowiekiem.

To nie będzie streszczenie rozmowy.
To nie będzie recenzja odcinka.
To będzie zapis kilku mocnych lekcji, które zostały ze mną po tym spotkaniu i które moim zdaniem wykraczają daleko poza sport.

Bo ta rozmowa nie była tak naprawdę o MMA.
Była o życiu.

 

 

1. Najważniejsze decyzje nie zawsze rodzą się z chłodnej kalkulacji

Jedna z najmocniejszych rzeczy, które wybrzmiały w tej rozmowie, dotyczyła intuicji. Borys mówił wprost, że najlepsze decyzje w jego życiu nie rodziły się z chłodnej kalkulacji, tylko z wewnętrznego czucia. Kiedy słuchał siebie, wszystko szło w dobrą stronę. Gdy zaczynał za bardzo analizować, często kończyło się źle.

To jest bardzo niewygodna prawda, bo dzisiaj rozsądek bywa stawiany ponad wszystko. Problem w tym, że rozsądek często nie jest prawdą. Czasem jest po prostu dobrze ubranym lękiem.

To właśnie rozsądek mówi:
nie ryzykuj,
nie wychylaj się,
nie zaczynaj,
poczekaj jeszcze chwilę,
to nie jest odpowiedni moment.

Brzmi dojrzale. Brzmi logicznie. Brzmi bezpiecznie. Ale życie bardzo często nie nagradza tych, którzy wszystko idealnie policzyli. Często nagradza tych, którzy w pewnym momencie mieli odwagę zaufać temu cichszemu głosowi w środku.

I nie chodzi o to, żeby gloryfikować chaos, impulsywność czy brak myślenia. Chodzi o coś innego: są w życiu decyzje, których nie da się podjąć wyłącznie Excellem, analizą ryzyka i opinią otoczenia. Czasem po prostu wiesz, że coś jest Twoje. Nawet jeśli na zewnątrz nie wygląda to jeszcze rozsądnie.

Co z tego wynika praktycznie

Dobrze jest zadać sobie trzy pytania:

  • Czy to, co nazywam dziś rozsądkiem, nie jest przypadkiem strachem?
  • Czy naprawdę nie jestem gotowy, czy tylko boję się ruszyć?
  • Czy decyzja, którą odkładam, nie jest tą, którą już dawno wewnętrznie podjąłem?

Bardzo często największy przełom zaczyna się nie wtedy, gdy wszystko staje się jasne, ale wtedy, gdy człowiek przestaje uciekać od tego, co już czuje.

2. Człowiek gubi się nie wtedy, gdy przegrywa, ale wtedy, gdy przestaje słyszeć siebie

To był dla mnie jeden z najmocniejszych momentów tej rozmowy. Borys opowiadał, że po pewnym czasie przestał dopuszczać do siebie głos, że jego droga zaczyna się zmieniać. Zamiast zatrzymać się i uczciwie to zobaczyć, próbował siebie „ustawić”, przestawić, zmusić. Używał mentalnych sztuczek, afirmacji, próbował na siłę utrzymać siebie w miejscu, które już przestawało być jego.

I to jest cholernie ważne.

Bo wielu ludzi nie przegrywa dlatego, że są za słabi.
Przegrywają dlatego, że za długo zostają w miejscu, które już dawno przestało być ich.

Można być skutecznym.
Można dalej dowozić wynik.
Można jeszcze utrzymywać poziom.
A jednocześnie gdzieś głęboko już wiedzieć, że to nie jest to.

To jest jedna z najtrudniejszych prawd dorosłego życia: nie każda droga, która przyniosła Ci sukces, jest drogą, którą masz iść już zawsze. To, że coś zadziałało kiedyś, nie znaczy, że ma Cię określać do końca życia.

Dojrzałość nie polega wyłącznie na tym, żeby umieć cisnąć dalej.
Dojrzałość polega też na tym, żeby zauważyć moment, w którym trzeba przestać udawać przed samym sobą.

Co z tego wynika praktycznie

Warto od czasu do czasu uczciwie sprawdzić:

  • Czy ja nadal tego chcę, czy już tylko to ciągnę?
  • Czy walczę o coś ważnego, czy tylko boję się przyznać, że coś się we mnie zmieniło?
  • Czy jestem jeszcze w swojej drodze, czy już tylko w swojej przeszłości?

To są niewygodne pytania. Ale często właśnie one ratują człowieka przed latami życia nie swojego.

3. Profesja to nie to samo co tożsamość

To był chyba najmocniejszy fragment całej rozmowy. Borys bardzo wyraźnie oddzielił to, co robił, od tego, kim jest. Mówił o tym, że ludzie za bardzo utożsamiają się ze swoją profesją. Że ktoś staje się „mistrzem”, „podcasterem”, „przedsiębiorcą”, „ekspertem”, „specjalistą” i po jakimś czasie zaczyna myśleć, że właśnie tym jest. A przecież to tylko rola. Najpierw jest człowiek. Dopiero potem funkcja.

To ma ogromne znaczenie, bo kiedy człowiek staje się swoją profesją, wszystko zaczyna się sypać w momencie, kiedy ta profesja pęka.

Sportowiec bez sportu nie wie, kim jest.
Przedsiębiorca bez wyniku nie wie, kim jest.
Twórca bez zasięgu nie wie, kim jest.
Lider bez stanowiska nie wie, kim jest.

A przecież żadna z tych rzeczy nie jest pełną tożsamością człowieka.

I to jest jedno z najważniejszych pytań, jakie można sobie postawić:
Kim jestem, kiedy odłożę wszystkie etykiety?

To pytanie jest brutalne, bo zabiera wygodne definicje. Ale jednocześnie jest oczyszczające. Bo jeśli budujesz siebie wyłącznie na tym, co robisz, to wystarczy jeden kryzys, jedna strata, jeden zwrot w życiu i nagle zostajesz bez fundamentu.

Co z tego wynika praktycznie

Spróbuj przez chwilę nie odpowiadać sobie:

  • czym się zajmuję,
  • ile zarabiam,
  • jaki mam wynik,
  • jaką mam rozpoznawalność.

I odpowiedz na pytanie:
Jaki jestem, kiedy zostaje sam człowiek?

To trudniejsze niż się wydaje.
Ale właśnie tam zaczyna się prawda.

4. Sam wynik daje mniej, niż większości ludzi się wydaje

Borys dużo mówił o procesie. O tym, że ludzie za bardzo patrzą na finał, a za mało rozumieją, co daje sama droga. Padł bardzo mocny obraz: kiedy wchodzisz na szczyt, na szczycie nie ma już nic. Największa wartość jest po drodze.

To boli, bo większość ludzi żyje odwrotnie.

Jak już to osiągnę, to będę spokojny.
Jak już to dowiozę, to będę szczęśliwy.
Jak już wejdę na ten poziom, to wszystko się poukłada.

Tylko że bardzo często się nie układa. Bo po osiągnięciu celu zostajesz sam ze sobą. I wtedy wychodzi, czy byłeś naprawdę obecny w drodze, czy tylko chciałeś jak najszybciej dojść do końca.

To nie znaczy, że cele nie mają znaczenia. Mają. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek robi z wyniku jedyne źródło sensu. Wtedy każde opóźnienie boli bardziej, każdy kryzys wydaje się końcem świata, a każdy sukces daje ulgę tylko na chwilę.

Proces nie jest niewygodnym przystankiem do nagrody.
Proces sam w sobie jest miejscem, w którym człowiek naprawdę rośnie.

Dotyczy to wszystkiego:

  • pracy,
  • tworzenia,
  • treningu,
  • relacji,
  • budowy firmy,
  • wychodzenia z kryzysu,
  • odzyskiwania siebie.

Jeśli nie umiesz żyć procesem, to nawet spełniony cel długo Cię nie nasyci.

Co z tego wynika praktycznie

Dobrze jest od czasu do czasu zatrzymać się i sprawdzić:

  • Czy umiem być obecny w tym, co buduję?
  • Czy nie żyję wyłącznie przyszłą wersją siebie?
  • Czy jeszcze widzę sens drogi, czy liczy się już tylko meta?

Ludzie bardzo często marzą o szczycie, a nie są gotowi pokochać wspinaczki.
A bez tego nawet największy wynik będzie pusty.

5. Prawdziwe spełnienie zaczyna się tam, gdzie zaczynasz dawać wartość

To był kolejny moment, który mocno mnie zatrzymał. Borys powiedział wprost, że w pewnym momencie zaczął patrzeć na MMA inaczej. Że sama rozrywka przestała mu wystarczać. Że zaczął zadawać sobie pytanie, co tak naprawdę daje światu. I że prawdziwe spełnienie poczuł dopiero wtedy, gdy zaczął realnie pomagać ludziom, dawać im wartość i widzieć, że to coś w nich zmienia.

To jest potężna myśl.

Bo żyjemy w świecie, który bardzo łatwo myli uwagę z wartością.

Możesz być oglądany i nic nie wnosić.
Możesz mieć zasięg i niczego nie zmieniać.
Możesz być głośny i pusty.
Możesz robić wrażenie i nie zostawiać po sobie nic ważnego.

A możesz też zrobić coś mniejszego, spokojniejszego, mniej efektownego, ale realnie potrzebnego. Coś, co nie daje aż takiego hałasu, ale daje komuś kierunek, ulgę, wiedzę, odwagę albo zmianę.

To jest wielka różnica.

Dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje pytać wyłącznie:
„co ja z tego będę miał?”
a zaczyna pytać:
„co dobrego to wnosi?”

I to dotyczy nie tylko sportu.
To dotyczy twórczości.
Biznesu.
Relacji.
Rodzicielstwa.
Każdej pracy.

Co z tego wynika praktycznie

Dobre pytanie na dziś brzmi nie:

  • jak zrobić większy hałas,
  • jak być bardziej widocznym,
  • jak wypaść mocniej,

tylko:

  • co ja realnie daję ludziom,
  • co zmienia się po kontakcie z moją pracą,
  • czy poza uwagą zostaje po mnie jeszcze jakaś wartość?

To pytanie porządkuje więcej, niż większość strategii.

6. Największe wrażenie robi siła, która nie musi niczego udowadniać

Na końcu tej rozmowy dałem Borysowi symbol niedźwiedzia. Nie bez powodu. Dla mnie był symbolem siły, która nie musi krzyczeć. Spokoju w hałasie. Człowieka, który idzie swoją drogą i nie musi nikomu nic udowadniać.

I chyba właśnie to zostało ze mną najmocniej.

Dziś bardzo łatwo pomylić siłę z hałasem.
Pewność z agresją.
Charakter z pozą.
Rozpoznawalność z wartością.

A prawdziwa siła bardzo często wygląda dokładnie odwrotnie.

Jest spokojna.
Ugruntowana.
Nie musi robić wrażenia co pięć minut.
Nie musi grać roli.
Nie musi być największa w pokoju.

To jest siła człowieka, który przeszedł swoje, ale nie zrobił z tego teatru. Który coś zrozumiał. Który nie potrzebuje już ciągłego potwierdzania swojej wartości z zewnątrz.

I może właśnie dlatego tak trudno ją dziś zauważyć. Bo jesteśmy przyzwyczajeni do ludzi, którzy krzyczą. A prawdziwa siła najczęściej nie krzyczy. Ona po prostu jest.

Co z tego wynika praktycznie

Warto się czasem zapytać:

  • Czy buduję siłę, czy tylko wizerunek siły?
  • Czy chcę być naprawdę mocny, czy tylko wyglądać na mocnego?
  • Czy moje działania wynikają z spokoju, czy z ciągłej potrzeby udowadniania czegoś światu?

To są dwa zupełnie różne życia.

Na koniec: nie pomyl tego, co robisz, z tym, kim jesteś

Po tej rozmowie zostało mi w głowie kilka prostych, ale mocnych zdań.

Nie każda logiczna decyzja jest dobra.
Sukces bez sensu potrafi być pusty.
Profesja nie może zastąpić człowieka.
Proces bywa cenniejszy niż wynik.
Prawdziwe spełnienie zaczyna się tam, gdzie kończy się samo robienie wrażenia, a zaczyna dawanie wartości.

Ale jeśli z całego tego tekstu miałaby zostać z Tobą tylko jedna myśl, to niech będzie ta:

Nie pomyl tego, co robisz, z tym, kim jesteś.
I nie buduj życia wyłącznie wokół wyniku.
Bo najważniejsze rzeczy dzieją się głębiej.

Udostępnij:

Dodaj komentarz