To był chyba najmocniejszy fragment całej rozmowy. Borys bardzo wyraźnie oddzielił to, co robił, od tego, kim jest. Mówił o tym, że ludzie za bardzo utożsamiają się ze swoją profesją. Że ktoś staje się „mistrzem”, „podcasterem”, „przedsiębiorcą”, „ekspertem”, „specjalistą” i po jakimś czasie zaczyna myśleć, że właśnie tym jest. A przecież to tylko rola. Najpierw jest człowiek. Dopiero potem funkcja.
To ma ogromne znaczenie, bo kiedy człowiek staje się swoją profesją, wszystko zaczyna się sypać w momencie, kiedy ta profesja pęka.
Sportowiec bez sportu nie wie, kim jest.
Przedsiębiorca bez wyniku nie wie, kim jest.
Twórca bez zasięgu nie wie, kim jest.
Lider bez stanowiska nie wie, kim jest.
A przecież żadna z tych rzeczy nie jest pełną tożsamością człowieka.
I to jest jedno z najważniejszych pytań, jakie można sobie postawić:
Kim jestem, kiedy odłożę wszystkie etykiety?
To pytanie jest brutalne, bo zabiera wygodne definicje. Ale jednocześnie jest oczyszczające. Bo jeśli budujesz siebie wyłącznie na tym, co robisz, to wystarczy jeden kryzys, jedna strata, jeden zwrot w życiu i nagle zostajesz bez fundamentu.
Co z tego wynika praktycznie
Spróbuj przez chwilę nie odpowiadać sobie:
- czym się zajmuję,
- ile zarabiam,
- jaki mam wynik,
- jaką mam rozpoznawalność.
I odpowiedz na pytanie:
Jaki jestem, kiedy zostaje sam człowiek?
To trudniejsze niż się wydaje.
Ale właśnie tam zaczyna się prawda.