To jest chyba jedna z mocniejszych osobistych refleksji po tej rozmowie.
Mam wrażenie, że jako państwo i jako społeczeństwo bardzo często jesteśmy odważni dopiero wtedy, gdy problem staje się oczywisty dla wszystkich. Wcześniej łatwiej jest go ignorować, relatywizować albo sprowadzać do ideologicznej wojny. W rozmowie padło bardzo mocne stwierdzenie, że im później zacznie się sensowne zarządzanie populacją, tym może być trudniej również dla samego wilka. Został tam postawiony argument, że wcześniejsze, kontrolowane działania byłyby prostsze niż późniejsze próby reagowania na narastający problem.
I to dało mi do myślenia.
Bo być może największym zagrożeniem w takich tematach nie jest ani sama przyroda, ani sam człowiek, tylko brak odwagi do racjonalnej rozmowy we właściwym momencie. Gdy przez lata mówi się: „nie ma problemu”, „to jednostkowe przypadki”, „to histeria”, „to przesada”, a później nagle okazuje się, że skala zjawiska jest już trudna do opanowania.
To nie był podcast o nienawiści do wilka
To chcę podkreślić bardzo mocno.
W czasach, w których niemal każdy trudny temat momentalnie zostaje wrzucony w ramy konfliktu, bardzo łatwo przykleić komuś prostą etykietę. A ja nie chciałem robić rozmowy „przeciwko wilkowi”. Chciałem zrobić rozmowę o rzeczywistości. O tym, jak wygląda historia, jak wyglądają fakty, jak wyglądają doświadczenia ludzi i jak wygląda temat zarządzania gatunkiem, który w Polsce jest dziś ściśle chroniony. W rozmowie jasno padło, że zabicie wilka grozi poważnymi konsekwencjami prawnymi, a odstrzał może dotyczyć tylko określonych przypadków, np. osobników uznanych za niebezpieczne lub hybryd, i to na podstawie odpowiednich decyzji.
Ta rozmowa nie miała budować nagonki. Miała pokazać, że można jednocześnie:
szanować dziką przyrodę,
rozumieć rolę drapieżników,
a przy tym nie lekceważyć realnych problemów ludzi.
Moim zdaniem właśnie tego najbardziej dziś brakuje w debacie publicznej: nie krzyku, tylko dojrzałości.
Najbardziej brakuje mi dziś jednej rzeczy: uczciwego monitoringu i uczciwej debaty
W rozmowie wracał temat tego, że inne kraje często wiedzą bardzo dokładnie, ile mają wilków, gdzie są watahy, jak wygląda ich przemieszczanie i jakie szkody powodują. Padał zarzut, że w Polsce monitoring nie jest prowadzony na takim poziomie, jaki pozwalałby prowadzić naprawdę odpowiedzialną politykę zarządzania tym gatunkiem.
I to jest dla mnie absolutnie fundamentalne.
Bo jeżeli mamy rozmawiać poważnie o wilku, to nie możemy opierać się wyłącznie na emocjach, fragmentarycznych relacjach albo wygodnych dla którejś strony narracjach. Potrzebujemy:
rzetelnych danych,
jawnego monitoringu,
uczciwej oceny szkód,
i prawdziwego słuchania ludzi, których ten temat dotyka bezpośrednio.
Bez tego każda rozmowa będzie skręcała albo w propagandę, albo w panikę.
Po tej rozmowie jeszcze mocniej wierzę, że prawdziwe rozmowy są potrzebne
Na moim kanale często rozmawiam z ludźmi o światach, które dla wielu widzów są odległe. Czasem to są historie z pogranicza służby, wojny, ratownictwa, medycyny, czasem innych trudnych obszarów. Zawsze jednak zależy mi na jednym: żeby pokazywać rzeczywistość bardziej złożoną, niż widać ją z daleka.
Tak było również tutaj.
Rozmowa z Antonim Przybylskim nie dała prostych odpowiedzi na wszystko. I dobrze. Bo temat wilka nie jest prosty. Ale dała coś moim zdaniem bardzo wartościowego: wyrwała ten temat z poziomu memów, stereotypów i komentarzy ludzi, którzy najczęściej najmniej ryzykują, a najwięcej krzyczą.
I właśnie dlatego uważam, że taki podcast miał sens.
Co sam wynoszę z tej rozmowy?
Po tym odcinku zostaję z kilkoma bardzo mocnymi wnioskami.
Po pierwsze wilk nie jest wyłącznie symbolem. Jest realnym, dużym drapieżnikiem, który budzi fascynację, ale może też generować realne problemy.
Po drugie, historia relacji człowieka z wilkiem jest dużo bardziej złożona, niż często pokazuje współczesna narracja ochroniarska.
Po trzecie, gdy populacja rośnie, temat przestaje być wyłącznie przyrodniczy. Staje się społeczny, gospodarczy i polityczny.
Po czwarte, nie da się prowadzić uczciwej rozmowy o wilku bez uwzględnienia perspektywy ludzi żyjących najbliżej problemu.
Po piąte, ochrona bez monitoringu, bez jasnych reguł i bez odwagi do reagowania może prowadzić do coraz większego konfliktu.
I po szóste, najgorsze, co możemy dziś zrobić, to udawać, że temat nie istnieje.
Na koniec
Nie wiem, dokąd dokładnie zaprowadzi Polskę temat wilka w najbliższych latach. Wiem jednak jedno: nie da się go już uczciwie zamknąć jednym sloganem.
Nie wystarczy powiedzieć: „chronić za wszelką cenę”.
Nie wystarczy też powiedzieć: „rozwiązać problem siłą”.
Między tymi skrajnościami jest najtrudniejsze miejsce, miejsce odpowiedzialności.
I właśnie tam, moim zdaniem, powinna dziś toczyć się prawdziwa rozmowa.
Dlatego ten odcinek powstał.
I dlatego uznałem, że warto zostawić po nim jeszcze ten wpis.
Bo czasem podcast to dopiero początek rozmowy.