Nowy e-book i audiobook już dostępny!

“Siła Umysłu” to e-book stworzony przy współpracy z prawdziwymi weteranami sił specjalnych, którzy przeszli przez najbardziej wymagające szkolenia i misje. Dostępny jest również w formie audiobooka.

Poznaj tajemnice wytrzymałości mentalnej elitarnych jednostek sił specjalnych i dowiedz się, jak zastosować je w swoim życiu!

Ból pleców to temat, którego nie wolno spłycać

Po rozmowie z Andrzejem Kroszczyńskim wiem jedno: ból pleców to temat, którego nie wolno spłycać

W podcaście z Andrzejem Kroszczyńskim chciałem porozmawiać nie tylko o samym bólu kręgosłupa, ale przede wszystkim o tym, jak ludzie dziś myślą o bólu i jak często próbują załatwić poważny problem prostą odpowiedzią. Im dłużej trwała ta rozmowa, tym mocniej utwierdzałem się w przekonaniu, że temat kręgosłupa jest dużo bardziej złożony, niż wielu osobom się wydaje. 

To nie był odcinek o „szybkiej metodzie na plecy”. To była rozmowa o odpowiedzialności, diagnostyce, o czerwonych flagach i o tym, że czasem objaw, który wygląda niegroźnie, może oznaczać coś naprawdę poważnego. I właśnie dlatego uznałem, że po tej rozmowie warto zostawić jeszcze coś dodatkowo tutaj, na blogu.

Najmocniej wybrzmiało dla mnie to, że lekarz nie może patrzeć tylko na rezonans

W naszej rozmowie padł bardzo mocny przykład pacjentki, która przyszła z bólem wyglądającym jak klasyczna rwa kulszowa. Rezonans pokazywał zmiany dyskopatyczne, więc ktoś mógłby powiedzieć: wszystko się zgadza. A jednak dopiero dokładne badanie, o którym Andrzej opowiadał krok po kroku, doprowadziło do czegoś znacznie poważniejszego – zapalenia pęcherzyka żółciowego, bakteriemii i ropnia, który dawał ból pośladka. Był też drugi przypadek: ból nogi, dyskopatia, ale to bladość i chłód kończyny doprowadziły do rozpoznania ostrego niedokrwienia. 

I to był dla mnie jeden z najmocniejszych momentów całego podcastu.

Bo dziś bardzo wielu ludzi żyje w przekonaniu, że jeśli coś „wyszło na rezonansie”, to temat jest zamknięty. A ta rozmowa pokazała coś dokładnie odwrotnego: wynik badania to tylko część układanki. Liczy się człowiek, objawy, obserwacja, doświadczenie i sposób myślenia lekarza. Właśnie dlatego tak mocno wybrzmiało u mnie to, co Andrzej mówił o znaczeniu badania fizykalnego i o tym, dlaczego nie lubi iść na skróty. 

W tym odcinku chciałem też pokazać, że ból to nie jest temat do zgadywania

W czasie naszej rozmowy padło pytanie o to, co ludzie najczęściej wrzucają do jednego worka pod hasłem „ból kręgosłupa”. I odpowiedź była bardzo cenna, bo pokazała, jak często mylimy ze sobą różne źródła bólu -biodro, pośladek, mięśnie, plecy, promieniowanie do nogi. Andrzej dobrze wyjaśnił, że sam ból pochodzący z kręgosłupa czy okolicznych struktur jest często nieprecyzyjny, rozlany i trudny do samodzielnego zlokalizowania. 

To dla mnie ważne, bo wielu ludzi wciąż próbuje samodzielnie stawiać sobie diagnozę na podstawie jednego objawu. Boli mnie tu, to znaczy to. Czuję promieniowanie, to na pewno tamto. A prawda jest taka, że organizm nie zawsze komunikuje się z nami w prosty sposób. Ta rozmowa tylko mnie w tym utwierdziła.

Bardzo ważny fragment tej rozmowy dotyczył czerwonych flag

Zależało mi, żeby ten odcinek nie był tylko rozmową o leczeniu, ale też o momencie, w którym nie wolno już zwlekać. Dlatego pytałem Andrzeja o objawy, które nie wyglądają może groźnie dla każdego, ale w praktyce są już poważnym sygnałem alarmowym.

W odpowiedzi bardzo jasno wybrzmiało, że szczególnie niebezpieczne są objawy neurologiczne: zaburzenia czucia, osłabienie siły, opadająca stopa, problem ze wspięciem się na jednej nodze, a także zaburzenia kontroli oddawania moczu i stolca. Do tego dochodzą takie sygnały jak gorączka, żółtaczka czy utrata masy ciała. I myślę, że to jest ogromna wartość tego podcastu, bo wiele osób pierwszy raz mogło usłyszeć, że ból pleców to nie zawsze kwestia „rozruszania się”. Czasem to jest sytuacja, w której trzeba działać szybko. 

To nie są rzeczy, które powinno się przeczekać, licząc, że „jutro będzie lepiej”.

W tej rozmowie mocno wybrzmiał też problem leczenia się internetem

To był dla mnie bardzo ważny wątek, bo sam widzę, jak wielu ludzi dziś szuka rozwiązań przede wszystkim w sieci. Krótki filmik, jedno ćwiczenie, ktoś coś poleca, ktoś mówi „to mi pomogło”. I nagle człowiek z poważnym problemem zaczyna kopiować ruchy, których kompletnie nie powinien robić.

W podcaście padł bardzo konkretny przykład ćwiczeń, które u jednej osoby mogą pomóc, a u drugiej nasilić objawy. I właśnie to pokazuje, że nie ma jednej uniwersalnej recepty dla wszystkich. Andrzej bardzo rozsądnie podkreślał kolejność: najpierw lekarz, potem fizjoterapeuta, dopiero później trener. Nie odwrotnie. 

Dla mnie to jest jedna z najuczciwszych rzeczy, jakie wybrzmiały w tej rozmowie. Nie obietnica szybkiego efektu, tylko pokazanie, że dobra kolejność decyzji naprawdę ma znaczenie.

Chciałem też, żeby ten odcinek obalił kilka niebezpiecznych mitów

W rozmowie z Andrzejem padł też temat rehabilitacyjnych mitów, które wciąż funkcjonują bardzo mocno. Jednym z nich jest przekonanie, że „wypadnięty dysk można wstawić”. Drugi mit dotyczy tego, że przepuklina zostaje już na całe życie i nic poza operacją nie ma sensu. Tymczasem w rozmowie padło wyraźnie, że organizm w części przypadków potrafi taką przepuklinę wchłonąć, a leczenie nie zawsze musi oznaczać stół operacyjny. 

To są rzeczy bardzo ważne dla widza, bo z jednej strony nie warto wpadać w panikę, a z drugiej nie wolno też bagatelizować sytuacji. I właśnie ten balans uważam za jedną z największych zalet tej rozmowy.

Dla mnie ważne było również to, że ten podcast nie uciekał od odpowiedzialności pacjenta

W tej rozmowie bardzo podobało mi się to, że nie było zrzucania wszystkiego na lekarzy, system czy przypadek. Andrzej dużo mówił o tym, że po leczeniu pacjent też ma swoją rolę. Że nie można po ustąpieniu bólu wrócić od razu do tych samych błędów, które do tego bólu doprowadziły. Że fizjoterapia, ergonomia pracy, sposób podnoszenia rzeczy, rozsądne wzmacnianie ciała, to wszystko ma ogromne znaczenie. 

I to też jest coś, co sam bardzo cenię w takich rozmowach. Prawdziwa wartość nie polega tylko na tym, żeby usłyszeć „co mi jest”, ale też na tym, żeby zrozumieć, co mam zrobić dalej, żeby do tego nie wrócić.

Ten odcinek nie był tylko o kręgosłupie. Był o uważności

Im dłużej myślałem po tej rozmowie, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że ten podcast w gruncie rzeczy nie był wyłącznie o bólu pleców. On był o czymś szerszym. O uważności na własne ciało. O tym, żeby nie iść na skróty. O tym, żeby nie wierzyć ślepo w jedną metodę, jeden filmik, jeden suplement, jedno hasło. W rozmowie padł też ważny wątek dotyczący suplementów, że ludzie zbyt często pokładają w nich nadzieję, zamiast zacząć od znalezienia prawdziwej przyczyny problemu. 

I myślę, że to jest bardzo dobra puenta dla całego odcinka.

Bo z bólem najłatwiej zrobić dwie rzeczy: albo go zlekceważyć, albo spanikować. A najtrudniej podejść do niego mądrze. Właśnie dlatego ta rozmowa, moim zdaniem, była tak potrzebna.

Co sam chciałbym, żeby widz zabrał z tego odcinka?

Gdybym miał po tej rozmowie zostawić widzom kilka najważniejszych myśli, to byłyby one bardzo proste:

  1. Nie każdy ból pleców to po prostu „kręgosłup”.
    2. Nie diagnozuj się sam po jednym objawie albo po wyniku rezonansu.
    3.  Jeśli pojawiają się objawy neurologiczne, nie czekaj.
    4. Nie lecz się przypadkowymi ćwiczeniami z internetu.
    5.  Dobra diagnoza i dobra kolejność działania są więcej warte niż dziesięć szybkich porad. 

I właśnie dlatego chciałem tę rozmowę przeprowadzić.

Bo czasem jeden podcast może nie tylko dać wiedzę, ale też sprawić, że ktoś spojrzy na swój problem poważniej, szybciej zareaguje albo po prostu przestanie robić sobie krzywdę „na własną rękę”.

Udostępnij:

Dodaj komentarz